Koszula non iron w praktyce

5

Koszula non iron w praktyce – jakiś czas temu, całkiem przypadkiem, natrafiłem w jednym ze sklepów na koszulę marki Profuomo. Koszula z ładnym, włoskim kołnierzykiem, prezentowała się całkiem nieźle. Jako, że rozmiar się zgadzał a cena była korzysta, nie zastanawiałem się zbyt długo – postanowiłem ją kupić.

Wydawać by się mogło, że będzie to kolejna bawełniana koszula w mojej szafie, różniąca się od pozostałych jedynie kolorem i może trochę kołnierzykiem. Nie do końca. Ta bowiem posiada również na metce oznaczenie non iron. Co w praktyce oznacza, że nie muszę jej prasować. Z optymizmem rozpakowałem w domu koszulę, lekko wstrząsnąłem i przy pierwszej okazji założyłem ją do pasującego zestawu.

non iron

Moje pierwsze wrażenie było oczywiście pozytywne. Koszula wykazywała większą odporność na gniecenie niż pozostałe koszule z mojej garderoby. Koszula ta również była dopasowana do mojej sylwetki tak jak powinna. I tu niestety kończy się mój optymizm. Już po pierwszej godzinie noszenia, wyczekiwałem chwili, kiedy wrócę do domu i zdejmę ją z siebie. Tak jak w pierwszym kontakcie wydawała się miła w dotyku, tak przy dłuższym noszeniu, zaczęła mnie potwornie drapać – szczególnie w okolicach kołnierzyka, na plecach czy na brzuchu. Postanowiłem więc sprawdzić co jest z nią nie tak.

Okazuje się, że wspomniany efekt swędzenia jaki u mnie wystąpił po założeniu niegniotącej się koszuli, wywołuje amoniak. To dzięki niemu, włókna materiału, z którego uszyta została koszula, zachowują większą sprężystość i nie trzeba jej prasować. Jest to środek chemiczny i w kontakcie ze skórą u części osób może wywoływać podrażnienia.

Oczywiście, mimo wspomnianego drażniącego moją skórę efektu, postanowiłem się nie poddawać  i przystąpiłem do dalszych testów. Po pierwszym noszeniu, zgodnie z tym co producent nakreślił, postanowiłem koszulę uprać. Po wyjęciu z pralki, wstrząsnąłem ją i odwiesiłem do wyschnięcia. Po kilku godzinach koszula była sucha. Materiał nie był idealnie gładki, ale nie był również wygnieciony – koszula nadawała się do noszenia.  Efekt non iron faktycznie działa! Koszula jednak wciąż wywołuje efekt swędzenia w kontakcie z moją skórą, wiec po trzech praniach, moja przygoda z non iron się skończyła.

non iron

Reasumując, w praktyce, koszula z nadrukiem non iron na metce marki Profuomo, zachowuje się tak, jak powinna. Nie trzeba jej prasować i podczas noszenia charakteryzuje się dużo większą odpornością na gniecenia. Mimo czasu, jaki mógłbym zaoszczędzić na prasowaniu swoich koszul, wymieniając pozostałe na te z metką oznaczoną non iron, amoniak, który znajduje się w materiale, wywołuje u mnie podrażnienia skóry. Noszenie zakupionej koszuli jest więc niemożliwe, bo oprócz pokusy zaoszczędzenia czasu, który musiałbym poświęcić na prasowanie, komfort noszenia koszuli jest dla mnie również ważny!

5 Komentarze
  1. anonimowy mówi

    Z tymi koszulami non iron faktycznie jest chyba coiś nie tak, miałem podobne odczucia.

  2. AgariPiżmo mówi

    mam kilka koszul non-iron, między innymi Bossa i Profuomo, ale nigdy nie miałem problemu swędzenia.Z drugiej strony ja zwyczajowo pod koszule wkładam jeszcze biały t-shirt w serek. I mimo wszystko trochę je odprasowuje po praniu 😛

    1. Albert Borowiecki mówi

      Ja noszę koszulę na gołą skórą, rzadko zakładam je na podkoszulek – chyba, że w casualu.

  3. Krecik Krtek mówi

    Mam kilkadziesiąt koszul non-iron czy easy care i liczbę niekomfortowych można policzyć na palcach jednej ręki. Rozumiem, że poddałeś koszulę badaniu w laboratorium, że kategorycznie stwierdzasz w niej amoniak?

    1. Albert Borowiecki mówi

      Bazowałem na koszuli, którą kupiłem. Może gdybym kupiłem koszulę non-iron marki Brooks Brothers bądź innej marki, moje odczucia byłyby inne. Powyższy materiał dotyczy tej konkretnej koszuli. Możliwe, że w przyszłości skuszę się na koszule tego typu innych marek i znów pochylę sie nad tym tematem.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

;