0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Ligi Mistrzów, liga osiągalna dla klubów ze Słowacji, Rumunii czy Białorusi wciąż przez tyle lat nieosiągalna dla drużyn z naszego krajowego podwórka. Tą ostatnią, która zdołała doświadczyć tego piłkarskiego raju był Widzew Łódź w sezonie 1996/1997. Następnie od reformy, dająca większe „szanse” na wywalczenie awansu do fazy grupowej, nam po prostu nie idzie. Podobnie historia ma się z tą ostatnią reformą Michela Platiniego, która teoretycznie też daje większe szanse drużynom ze słabszych lig na awans do fazy grupowej, i do której zalicza się nasza Ekstraklasa. I tu należy zadać pytanie. Czy aby na pewno? Czy teoretycznie słabsi przeciwnicy są dla nas trudniejsi (Levadia Tallin, Sparta Praga, Żalgiris Wilno) a takie kluby jak Manchester City, Juventus Turyn (3-1, 3-3) są bardziej osiągalni. Przykład Lecha Poznań pozwala wnioskować że po części tak. Przynajmniej ja mam takie wrażenie.

Mimo że drużyny z ligi angielskiej, hiszpańskiej, niemieckiej nie stoją już nam na przeszkodzie, rzeczywistość okazała się brutalna.

Obecnie szczyn na jaki udało się wdrapać naszym drużynom jest obecna Liga Europejska, choć i tu też nam po prostu w ostatnim czasie nie idzie.

Już dzisiaj doświadczymy kolejnych emocji związanych z finałem Ligi Mistrzów.

Ale finał Ligi Mistrzów to też znak, że już wkrótce karuzela zacznie kręcić się od nowa, tuż po Mistrzostwach Świata do walki o Europejskie puchary staną nasze drużyny i o udział w tej elitarnej grupie Legia. Czy im się uda? Jak co roku podchodzę do tej fazy pełen optymizmu i mimo że możliwe że znów zostanę szybko sprowadzony na ziemię mam nadzieje że tym razem się jednak uda.