0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Recenzja filmu – tak naprawdę ta recenzja miała być wczoraj wieczorem, ale znowu mnie dopadł leń w weekend i jest dzisiaj. Wybrałem seans o 12 w południe co sprawiło że oprócz mnie było tylko 3 osoby, powód był banalny nie chciałem słyszeć ludzi zajadających się chrupkami i tych szepczących, którym wydaje się że ich nie słychać.

„47 Roninów” jako film akcji, i te właśnie stanowią mocny punk tego filmu. Poszedłem na ten film aby zobaczyć sceny walki legendarnych samurajów i zobaczyłem ale trochę, chciałem więcej. Największe wrażenie robią te grane przez Keanu Reevesa, który pokonuje najpierw bestie ratując życie samuraja, w następnych scena walczy jako niewolnik, staczając walkę z kolejną bestią by na końcu pokonać wiedźmę zmienioną w smoka ziejącego ogniem. I te walki są świetne, choć i tu brakowało mi pewnej dramaturgii trzymającej w napięciu. Ogólnie w całym filmie mi tego brakowało. Tego napięcia i odpowiedniego klimatu, charakterystycznego dla kina samurajskiego. W momencie, gdy akcja nabierała rozpędu i zaczynała mnie wciągać zaraz się kończyła.

Kolejną wadą tego filmu jest jego spójność, której też brakowało. Zbyt dużo gatunków filmów zostało wymieszanych w tej produkcji. Znajdziemy tu między innymi wątek miłosny, trochę o honorze, jest i też coś z melodramatu, fantasy i filmów przygodowych. Całość sprawia wrażenie że jest skierowana dla wszystkich i dla nikogo. Prawdopodobnie wynikało to z nadmiernej chęci zadowolenia wszystkich odbiorców filmu oraz brak pomysłu na powiązanie ze sobą poszczególnych scen i sekwencji  filmu, przez reżysera Carla Rinscha, którego był to debiut.

Kolejną rzeczą na jaką chciałbym zwrócić uwagę jest sama gra aktorów, zupełnie bezbarwna. Jeśli przyjrzymy się grze Keanu Reevesa to przez cały film ma ten sam wyraz twarzy. Nie inaczej jest ze złym Lordem Kirą, brakuje mu tego czegoś co wzbudza strach. Ze wszystkich aktorów najlepiej oceniam grę Hiroyuki Sanady, który wciela się w przywódcę samurajów szukających zemsty za śmierć swego pana.

Recenzja – podsumowanie. Potencjał tkwiący w historii o „47 Roninach” był duży, została jednak ona źle opowiedziana. Przed seansem spodziewałem się czegoś więcej, film tak naprawdę zaczyna się od 40 min.

 

Ocena:

recenzja